prawica.com.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Tusk do Warszawy, niczym Lenin do Petersburga

Email Drukuj PDF

Nieformalny wódz Tegokraju przybył z Brukseli do Warszawy na przesłuchanie, witany przez totalną czerwonymi kartkami.

Ofiara kaczystowskich prześladowań, twórca Zielonej Wyspy i przyjaciel ludu pracującego wielkich miast i WSI, przyjechał do Polski na przesłuchanie w charakterze świadka. Fanklub premiera z ramienia partii, która przegrała (o czym zapomina) wybory powitał swego guru czerwonymi (nomen omen) plakatami w stylu konterfektów Che Guevary.

Więcej…
 

Jednak będzie wytarzany

Email Drukuj PDF

Czegóż to człowiek się nie dowiaduje! Dotychczas myśleliśmy, że Donald Tusk był premierem rządu w Polsce, wyniesionym na to stanowisko przez starych kiejkutów, żeby za tym parawanem mogli kontynuować okupację naszego nieszczęśliwego kraju. Nawet skompletowali mu gabinet, bo – jak pamiętamy – Platforma Obywatelska przed wyborami w 2007 roku miała „gabinet cieni”.

Kandydatem na stanowisko ministra obrony był w nim pan Bogdan Zdrojewski, kandydatem na ministra finansów był pan Zbigniew Chlebowski, kandydatką na ministra sprawiedliwości była pani Julia Pitera – i tak dalej. Kiedy jednak przyszło do tworzenia rządu, to ministrem obrony został psychiatra, pan Bogdan Klich, ministrem finansów – poddany brytyjski pan Jacek „Vincent” Rostowski, a ministrem sprawiedliwości – pan Zbigniew Ćwiąkalski. Pan Zdrojewski został przesunięty na kulturę, pan Chlebowski został - jak to nazywał Felicjan Sławoj-Składkowski - „zwisakiem”, a pani Piterze sprokurowano na poczekaniu stanowisko, którego nawet ona sama do końca rządowej kariery nie potrafiła nazwać. Z całego „gabinetu cieni” swoje stanowiska objęło tylko dwoje polityków: pani Ewa Kopacz została ministrem zdrowia, a pan Mirosław Drzewiecki – późniejszy „Miro” z afery hazardowej – został ministrem Sportu. Najwyraźniej do Donalda Tuska musiał przyjść ktoś starszy i mądrzejszy i powiedział mu: słuchajcie no, Tusk, macie tu papier z listą waszego gabinetu i nic tu nie kombinujcie, bo wynikną z tego tylko same zgryzoty, a my będziemy musieli przypomnieć wam, skąd wam wyrastają nogi.

Więcej…
 

Nadchodzi „bój ostatni”?

Email Drukuj PDF

Jeszcze w Święta Wielkanocne „ukrajemy szyneczki, umaczamy w chrzanie”, ale zaraz po Dyngusie wydarzenia mogą przyspieszyć, wytrącając nas na dobre ze świątecznej nirwany. Mnożą się bowiem zwiastuny kolejnej kombinacji operacyjnej, która tym razem będzie chyba przygotowana staranniej, z mniejszym wykorzystaniem głupich cywilów – chociaż bez tego się nie obejdzie.

Oto jeden z takich, konkretnie pan Ryszard Petru napisał donos do Guy Verhofstadta. Ten Guy Verhofstadt był kiedyś premierem Belgii i niezłym ananasem, skoro prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył go Orderem Zasługi RP. Jest zwolennikiem utworzenia „Stanów Zjednoczonych Europy”, a teraz przewodniczy frakcji ALDE, to znaczy Porozumienia Liberałów i Demokratów Na Rzecz Europy. Nie można wykluczyć, że ta frakcja wykonywała jakieś zadania w ramach grudniowej kombinacji operacyjnej, która miała doprowadzić do przesilenia politycznego w Polsce – bo ni z tego, ni z owego 3 grudnia odbyła w naszym nieszczęśliwym kraju zjazd. W roli gospodarza wystąpił tam pan Ryszard Petru, przywódca Nowoczesnej, którą uważam, podobnie jak i jego samego, za wydmuszkę starych kiejkutów, utworzoną w ramach majstersztyku, mającego przekonać Amerykanów, że warto wciągnąć ich na listę „naszych sukinsynów”. No a teraz pan Rysio poinformował Guy’a, że Polska „przestaje być demokratycznym państwem prawa”.

Więcej…
 

Media bez cenzury

Email Drukuj PDF

Wolne media? Wolne żarty! – pisałem już kiedyś. Teraz wolność mediów totalnej opozycji wchodzi na wyższy stopień!

 

„Wolność to zrozumienie konieczności” mawiali Hegel i towarzysze. Miał rację! Teraz, kiedy niemieckie media polskojęzyczne otrzymały instrukcję na temat jak i co pisać o tym i owym (lex Dekan) są wolne, jak nigdy przedtem. Na przykład onet.pl jest wolniejszy niż kiedykolwiek w swej historii! I tak z chwilą, kiedy wśród „twarzy” portalu pojawiła się ta lisia, blogi nie spełniające wymogów liberalno-lewicowego państwa wyznaniowego znalazły się w ukryciu. Jak na przykład Zebra na pasach. To mnie nie zaskakuje: kiedy pracowałem w DW poprawność polityczna była (i jest nadal) cnotą najwyższą. Niegdyś dobra rozgłośnia skarlała do roli propagandowego kołchoźnika. Także stosując cenzurę tematyczną i adiustacyjną. Sam jej doznałem i dlatego zostałem blogerem! Dziękuję ci, liberalna lewico!

Więcej…
 

Szmaciaki walczą z populizmem

Email Drukuj PDF

„Już z nowym wrogiem toczy walkę” - pisał proroczo Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”. Proroczo – bo towarzysze Szmaciaki bez walki nie mogą wytrzymać, to znaczy – nie tyle może bez „walki”, bo w walce to można dostać po głowie – tylko bez maltretowania coraz to nowego „wroga”.

A dlaczego towarzysze Szmaciaki wyszukują sobie coraz to nowych wrogów do maltretowania? Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze – żeby mieć na kogo poszczuć rozmaitych mikrocefali, co to tworzą środowisko „Gazety Wyborczej” i tak zwanych „mediów głównego nurtu”, które podejrzewam o ubecką proweniencję – że mianowicie zostały utworzone między innymi z udziałem pieniędzy ukradzionych z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Jak pamiętamy, na tę nielegalną operację państwo pod koniec lat 80-tych wyłożyło miliard 700 milionów dolarów.

Więcej…
 

Merkel to nie Hitler

Email Drukuj PDF
http://kurzastopa.blog.onet.pl/files/2017/03/Tusk-Merkel.jpg

Piotr Zychowicz chciał stanąć w „aferze Tuska” po stronie Niemiec. Nie chcąc obrazić Merkel, napisał okropnie antyniemiecki tekst*.

 

Chyba nie zastanawiając się nad skutkami swych słów, Piotr Zychowicz, autor kontrowersyjnej, lecz znakomitej książki „Pakt Ribbentrop-Beck”, zapomniał o tym, że jednak Republika Federalna to nie III Rzesza, a Merkel to nie Hitler; innymi słowy, że anachroniczne porównania nie całkiem, a dokładniej nigdy raczej się nie sprawdzają.

Więcej…
 


Strona 1 z 245
Reklama

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 08.jpg

Sonda

Jak bardzo podoba Ci się strona PRAWICA.COM.PL
 

wolne media

Strony Patriotyczne















Sprawiedliwy_poster_2.jpg

Nie zobaczysz w TV

 


 

 

 
 

 

 

  

 

 

 
Read more text

Wydawnictwo Poznańskie

polecamy
Reklama

Liczba miesiąca

1.500 złotych miesięcznie zarabia chiński robotnik budowlany w Chinach. Żeby przyjechał do Polski, trzeba zapłacić mu dwa razy więcej. Droga coś ta „miska ryżu” w Chinach.

Więcej na ten temat znajdziesz na stronie Newsweeka.

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 08.jpg