prawica.com.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
prawica.com.pl Felietony O Polsce i Polakach Wokół konstytucji dawnej, obecnej i przyszłej

Wokół konstytucji dawnej, obecnej i przyszłej

Email Drukuj PDF

O czymże mówić w dniu 3 maja, jak nie o konstytucji! Jasne, że o konstytucji, tym bardziej, że zainteresowanie konstytucją osiągnęło w Polsce niebywały poziom. To zresztą bardzo pozytywny objaw, świadczący o zwycięstwie ducha nad materią.

Na przykład wydawałoby się, że emeryci koncentrują się raczej na nasłuchiwaniu, jak obgryzają ich własne mikroby, że najbardziej doskwiera im brak pieniędzy na zakup lekarstw, a nawet żywności, a tymczasem – nic z tych rzeczy! Najbardziej interesuje ich konstytucja i wyroki Trybunału Konstytucyjnego, bez których już nie mogą wytrzymać, żeby ich nie przeczytać. Jakże tu nie cieszyć się z takiego triumfu ducha nad materią?

 

A skoro już mówimy o konstytucji, to warto przypomnieć, że wbrew rozpowszechnionej opinii, konstytucja 3 maja wcale nie rozszerzała w Polsce demokracji. Przeciwnie. Raczej ją ograniczała, likwidując wolną elekcję i wprowadzając tron dziedziczny w dynastii Wettynów. Jeszcze większego ograniczenia demokracji dokonał Sejm Czteroletni, pozbawiając szlachtę-gołotę prawa głosowania na sejmikach, to znaczy – czynnego prawa wyborczego. Teraz jest odwrotnie; przyglądając się Sejmowi można odnieść wrażenie, że szlachta-gołota nie tylko głosowała w wyborach, ale że ma nawet całkiem sporą reprezentację parlamentarną. Trudno w tej sytuacji zrozumieć przyczyny, dla których kandydujący w wyborach prezydenckich we Francji pan Emmanuel Macron, którego podejrzewam, że jest wydmuszką francuskich tajnych służb, podobnie jak u nas za wydmuszkę starych kiejkutów uważam sprytnego pana Rysia z Nowoczesnej – więc, że ten cały pan Macron chłoszcze Polskę za „łamanie zasad demokracji”.

 

Wróćmy jednak do konstytucji, którą zasiadająca w Sejmie szlachta - gołota wymachuje przy lada okazji, podobnie, jak generałowie odchodzący z naszej niezwyciężonej armii w następstwie kuracji przeczyszczającej, zaordynowanej przez złowrogiego ministra Antoniego Macierewicza. W 1992 roku napisałem projekt konstytucji, który miał tę zaletę, że był o połowę krótszy od następnego najkrótszego. Nie trafił on do Komisji Konstytucyjnej, bo nie uzyskał wymaganej liczby podpisów poselskich. Kiedy bowiem zwracałem się do Wielce Czcigodnych posłów o poparcie mego projektu, większość doczytywała do miejsca, w którym był zapis, że Sejm składa się ze 120 posłów i poparcia odmawiała. Ale oprócz tego zapisu były w moim projekcie jeszcze ważniejsze postanowienia. Na przykład, żeby zamiast istniejącego obecnie systemu parlamentarno-gabinetowego, wprowadzić system prezydencki. Prezydent już na podstawie tzw. „małej konstytucji” był wybierany w powszechnym głosowaniu, co utrzymała konstytucja z 1997 roku – ale jej autorzy, nie wiedzieć czemu, władzę wykonawczą złożyli w ręce prezesa Rady Ministrów, który nie ma tak silnej legitymacji demokratycznej, jak właśnie prezydent. Co więcej – uważna lektura konstytucji wywołuje wrażenie, jakby jej autorzy uważali prezydenta za wariata i to w dodatku wyjątkowo niebezpiecznego. Zwykłemu wariatowi bowiem nakłada się jeden kaftan bezpieczeństwa i wszyscy uważają, że to wystarczy. Tymczasem prezydentowi konstytucja z 1997 roku nakłada aż dwa. Na przykład prezydent jest zwierzchnikiem Sił Zbrojnych, ale nie może kiwnąć palcem albo bez „pośrednictwa” ministra obrony, albo bez wniosku prezesa Rady Ministrów. Wprawdzie powiadają, że jednym z autorów tej konstytucji był urzędujący wtedy prezydent Aleksander Kwaśniewski, ale przecież nie musimy się tak niewolniczo trzymać jego opinii. Innym ważnym postanowieniem, jakie powinno znaleźć się w konstytucji, jest zakaz uchwalania budżetu z deficytem. Taki pomysł został zgłoszony podczas sejmowej debaty nad przyszłą konstytucją przez posła Janusza Korwin-Mikke. Domagał się on ponadto, by każda próba ominięcia tego zakazu była traktowana jak kradzież zuchwała. Niestety większość posłów myślała, że to dowcip i taka norma nie została do konstytucji z 1997 roku wprowadzona. W rezultacie mamy dług publiczny, z którym nikt nie wie, co zrobić i w którego następstwie przyszłe pokolenia naszego narodu są wpędzane w coraz głębszą niewolę u lichwiarskiej międzynarodówki. Nie tylko zresztą naszego – bo inne rządy też kupują sobie spokój społeczny za cenę sprzedawania własnych obywateli w niewolę u lichwiarzy – i w tym właśnie tkwi przyczyna, dla której wszyscy mądrzy, roztropni i przyzwoici, co to rozpoznają się w tłumie po zapachu, tak zachwalają demokrację.

 

Stanisław Michalkiewicz  •  Felieton  •  Radio Maryja  •  4 maja 2017

 

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza z cyklu „Myśląc Ojczyzna” jest emitowany w Radiu Maryja w każdą środę o godz. 20.50. Komentarze nie są emitowane podczas przerwy wakacyjnej w lipcu i sierpniu. 

Tu znajdziesz komentarze w plikach mp3 – do wysłuchania lub ściągnięcia.

 

 
Reklama

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 01.jpg

wolne media

Strony Patriotyczne















Sprawiedliwy_poster_2.jpg

Wydawnictwo Poznańskie


Liczba miesiąca

21.000 $ wynosi poziom ubóstwa w Kaliforni (USA). Oznacza to, że osby zarabiające w tym stanie mniej niż ok. 70 tys. złotych rocznie uznawane są za żyjące w nędzy. Jak wiemy, ceny wszystkich produktów są w USA niższe niż w Polsce, a litr benzyny kosztuje niecałe 2 złote. No cóż, nadal warto zamienić M3 w Warszawie, na śpiwór w Los Angeles.

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 02.jpg