prawica.com.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
prawica.com.pl Nie wolno głośno mówić o polityce Umarł Lech, niech żyje Bolech!

Umarł Lech, niech żyje Bolech!

Email Drukuj PDF
Koledzy z Bezpieki

Ludzie interesujący się historią i polityką, o donosicielskiej przeszłości Lecha Wałęsy wiedzieli od początku lat dziewięćdziesiątych. To wtedy, w roku 1992, po przedstawieniu posłom listy konfidentów SB przez Antoniego Macierewicza sprawa stała się oczywista, a sam zainteresowany w pierwszym odruchu złożył oświadczenie do prasy, potwierdzając fakt podpisania kilku esbeckich dokumentów. To był krótki moment, gdy TW Bolek mógł uwolnić się od demonów przeszłości i stać się wielkim Polakiem.

 

Ta krótka chwila trwała ok. 4 godzin. W tym czasie oficerowie prowadzący i konfidenci współpracujący z Wałęsą, wyczuwając ogromne zagrożenie dla interesów postkomunistycznej nomenklatury, przekonali TW Bolka, żeby wycofał oświadczenie i zaprzeczył wszelkiej współpracy z SB. Umożliwiono mu osobiste zniszczenie resztek dokumentów zachowanych w archiwach i zagwarantowano odsunięcie od władzy rządu Jana Olszewskiego. Targ został dobity za pośrednictwem Wachowskiego i Falandysza (obaj byli współpracownikami SB), a umowa obowiązywała do śmierci Jaruzelskiego i Kiszczaka. Wprawdzie sprytny Lechu dał się nieco okpić, bo zapomniał zagwarantować sobie drugiej prezydenckiej kadencji, jednak zyskał ponad 20 lat zakłamanego spokoju.

 

Moment, w którym Wałęsa rozważał jakieś częściowe przyznanie się do winy, owe cztery godziny przed wycofaniem oświadczenia z Gazety Wyborczej, były najczarniejszą chwilą esbeckiej kamaryli, która dopiero rozwijała swoje biznesowe skrzydła. Było oczywiste, że coming out i ekspiacja byłego donosiciela oczyszczą go moralnie w oczach Polaków, a uzyskana w ten sposób przewaga nad innymi konfidentami będzie dla nich śmiertelnie niebezpieczna. Wałęsa miał jedną całkowicie przewidywalną cechę – był mściwy. Nie trzeba być wielkim psychologiem, by wiedzieć, że zrzucenie jarzma tajnej współpracy obudziłoby w nim chęć niepohamowanej zemsty nie tylko na niedawnych rozkazodawcach, ale na najdrobniejszych nawet pluskwach esbeckiej agentury. To niebezpieczeństwo zostało zażegnane, grzebiąc jednocześnie szanse Polski na normalny rozwój i odsunięcie postkomunistycznej zgrai od narodowego majątku. Od tego momentu Lech Wałęsa był ich, był człowiekiem esbeckiej sitwy nie dlatego nawet, że miała ona na niego haki, ale dlatego że się dobrowolnie po jej stronie opowiedział. Przeciwko narodowi, przeciwko Solidarności, Przeciwko Polsce. Okazał się człowiekiem małym. Bo zawsze taki właśnie był, był małym człowieczkiem posyłanym przez Kiszczaka do coraz większych zadań.

 

Warto zwrócić uwagę, że ujawnienie przez Macierewicza agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy dość szybko wygasiło hejt establishmentu III RP, który jeszcze rok wcześniej wyzywała go od prostaków, analfabetów i oszołomów. Celowała w tym szczególnie Gazeta Wyborcza i Adam Michnik, do czasu gdy wobec tych esbeckich elit objawił się on jako jeden z nich, krew z krwi i kość z kości namiestników Moskwy nad polską tłuszczą. Od tego momentu historia Wałęsy potoczyła się według przewidywalnego schematu, gdy był potrzebny szczekał na antykomunistów, gdy nie był – zarabiał dulary na zagranicznych występach i nie przeszkadzał w bogaceniu się kolegów donosicieli i ich oficerów prowadzących. Dziś widzimy podobną reakcję, cała plejada zaprzedajnych pseudoautorytetów nie tylko usprawiedliwia obrzydliwą przeszłość Lecha Wałęsy (bo przecież nie chodzi o jeden podpis, a o kilkadziesiąt donosów, które złamały życie wielu antykomunistycznym działaczom i ich rodzinom), ale ustawia się w kolejce by uścisnąć dłoń konfidenta, twierdząc wręcz, że taki Wałęsa, Wałęsa-Donosiciel nawet bardziej im się podoba. Niech żyje TW Bolek, nasz patron i wzór!

 

 

Wczorajsze oświadczenie IPN o tym, że badania grafologiczne potwierdzają autentyczność wszystkich dokumentów z teczki Lecha Wałęsy - TW Bolka, znalezionej w domu Czesława Kiszczaka, niestety nic w powyższych kwestiach już nie zmieni. Może gdzieś na światowych salonach ktoś przez chwilę będzie miał wątpliwości co do „autorytetu” byłego lidera Solidarności, jednak nie wróci to straconych lat, rozgrabionego majątku narodowego i gorzkiego poczucia bezsilności i straty, że wielu z nas nie zobaczy Polski o jaką całe życie walczyło, jaką nosiliśmy w sercach. Budowa tej Polski dopiero się rozpoczyna.

 

 

Bo Lech Wałęsa chce wrócić do polityki

 

Człowiek „honoru” dobija bękarta okrągłego stołu

 

Bolek ciągnie Salon na dno

 

 

 

 

 

 

 
Reklama

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 03.jpg

wolne media

Strony Patriotyczne















Sprawiedliwy_poster_2.jpg

Wydawnictwo Poznańskie


Liczba miesiąca

W roku 2011 poniżej granicy ubóstwa żyło już 19% Polaków. Głównymi przyczynami biedy w Polsce są: bezrobocie i niskie płace (kilkakrotnie niższe niż w starych państwach UE, przy takich samych cenach i obciążeniach podatkowych). Dlatego również osoby pracujące żyją w ubóstwie. Zagrożonych biedą w Polsce w 2010 roku było 10,6 procent pracujących kobiet i 12,1 procent pracujących mężczyzn.

 

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 15.jpg