prawica.com.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
prawica.com.pl

Wszystkie grzechy Mela Gibsona

Email Drukuj PDF

Twórca „Pasji” wraca po dziesięcioletniej pokucie podczas której był, jak się zdaje, jedynym hollywoodzkim alkoholikiem, rozwodnikiem i parszywym antysemitą.

Mel Gibson swoim najnowszym filmem „Przełęcz Ocalonych” trafia w epicentrum dyskusji redefiniujących pojęcie patriotyzmu, a jednocześnie wyciąga z lamusa nieco zakurzony temat pacyfizmu. Ten ostatni przyprawia zapewne o żywsze bicie serca wszelkie lewackie grupy trzymające władzę w Hollywood, jednak kontrowersyjny skandalista niezauważalnie przesuwa akcenty tak, by zastawić na nich całkiem zgrabną pułapkę. 

Oparty na faktach film (tytuł oryginału „Hacksaw Ridge”) opowiada historię Desmonda Dossa, amerykańskiego sanitariusza, który podczas walk o Okinawę daje dowody nadludzkiego niemal bohaterstwa ratując kilkudziesięciu rannych. Jednak szeregowy Doss nie jest zwykłym bohaterem wojennym. Jako głęboko wierzący chrześcijanin odmawia noszenia, a nawet dotykania broni. Nie pasuje do armii, a jednak poczucie patriotyzmu każe mu zgłosić się do niej na ochotnika, a wiara pozwoli dokonać na froncie niemal cudu.

 

Pierwsza część filmu to ewidentny trybut złożony Fredowi Zinnemanowi i jego oskarowemu „Stąd do wieczności” (1953), jednak gdy wielbiciele talentu reżysera zaczynają już zastanawiać się gdzie jest Mel Gibson, artyleryjska kanonada dosłownie budzi jego demoniczne wizje (nota bene świetnie sfilmowane przez Simona Duggana). Wojna w skali jeden do jednego i emocje wyciskające łzy z największych twardzieli na widowni to z pewnością mieszanka, która powinna przynieść Gibsonowi Oskara, zwłaszcza, że jest dobrze podlana pacyfistycznym sosem.

 

Ja jednak, na miejscu Akademików, byłbym bardzo ostrożny. Główny bohater wprawdzie obsesyjnie nie chce dotykać karabinu, jednak słowo pacyfista zupełnie do niego nie pasuje. Gibson, wbrew narzucającemu się schematowi, który znamy z Formanowego „Hair”, gdzie hippisowski anarchista zostaje przypadkiem wysłany na wojnę i ginie z bronią w ręku, pokazuje człowieka, któremu niechęć do przemocy nie uniemożliwia bycia patriotą i ryzykowania życia dla ojczyzny. Desmond Doss zupełnie świadomie idzie na front i bez broni daje dowody heroicznego poświęcenia dla kolegów z oddziału, by przeżyć i uratować życie wielu innych. Jeśli to jest pacyfizm, to nie ma w nim miejsca na antywojenne manifestacje i pogardę dla własnego kraju. I właśnie dlatego warto ten film obejrzeć.

 

Andrzej Czajkowski

 

 
Reklama

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 06.jpg

wolne media

Strony Patriotyczne















Sprawiedliwy_poster_2.jpg

Wydawnictwo Poznańskie


Liczba miesiąca

1.500 złotych miesięcznie zarabia chiński robotnik budowlany w Chinach. Żeby przyjechał do Polski, trzeba zapłacić mu dwa razy więcej. Droga coś ta „miska ryżu” w Chinach.

Więcej na ten temat znajdziesz na stronie Newsweeka.

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 18.jpg