prawica.com.pl

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Szmaciaki walczą z populizmem

Email Drukuj PDF

„Już z nowym wrogiem toczy walkę” - pisał proroczo Janusz Szpotański w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak”. Proroczo – bo towarzysze Szmaciaki bez walki nie mogą wytrzymać, to znaczy – nie tyle może bez „walki”, bo w walce to można dostać po głowie – tylko bez maltretowania coraz to nowego „wroga”.

A dlaczego towarzysze Szmaciaki wyszukują sobie coraz to nowych wrogów do maltretowania? Z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze – żeby mieć na kogo poszczuć rozmaitych mikrocefali, co to tworzą środowisko „Gazety Wyborczej” i tak zwanych „mediów głównego nurtu”, które podejrzewam o ubecką proweniencję – że mianowicie zostały utworzone między innymi z udziałem pieniędzy ukradzionych z Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Jak pamiętamy, na tę nielegalną operację państwo pod koniec lat 80-tych wyłożyło miliard 700 milionów dolarów.

Więcej…
 

Merkel to nie Hitler

Email Drukuj PDF
http://kurzastopa.blog.onet.pl/files/2017/03/Tusk-Merkel.jpg

Piotr Zychowicz chciał stanąć w „aferze Tuska” po stronie Niemiec. Nie chcąc obrazić Merkel, napisał okropnie antyniemiecki tekst*.

 

Chyba nie zastanawiając się nad skutkami swych słów, Piotr Zychowicz, autor kontrowersyjnej, lecz znakomitej książki „Pakt Ribbentrop-Beck”, zapomniał o tym, że jednak Republika Federalna to nie III Rzesza, a Merkel to nie Hitler; innymi słowy, że anachroniczne porównania nie całkiem, a dokładniej nigdy raczej się nie sprawdzają.

Więcej…
 

Faszyści opanowują niezawisłe sądy

Email Drukuj PDF

Czy istnieje coś takiego, jak „niezawisłość sądów”? Może istnieje, ale – jak powiada poeta - „rzadkość to wielka i obrosła mitem” i to nie tylko w słynącym z niezawisłości gdańskim okręgu sądowym, ale również w sądach cudzoziemskich, na przykład – amerykańskich. Na przykład niezawisły sąd rozpatrujący wniosek o ekstradycję pana Edwarda M. za przyczynę odmowy ekstradycji podał, że wniosek był wadliwie sporządzony. Ale prawdziwa przyczyna odmowy była inna; ta mianowicie, że Edward M. w 1987 roku przewerbował się z PRL-owskiej kontrrazwiedki do FBI – a tego nie można było podać w uzasadnieniu odmowy, bo ujawniona zostałaby tajemnica państwowa.

Toteż niezawisły sąd musiał na poczekaniu wykombinować inną przyczynę, co pokazuje, że sądy są niezawisłe nie tylko w naszym nieszczęśliwym kraju, ale gdzie indziej też. Nawiasem mówiąc, szkoda, że ubiegłoroczny Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich został zwołany do Warszawy, a nie do Gdańska, słynącego w świecie z sędziowskiej niezawisłości. Ale nie traćmy nadziei, w walce o praworządność jeszcze nie powiedziano ostatniego słowa, więc nie jest wykluczone, że nie tylko doczekamy kolejnego Nadzwyczajnego, albo nawet Triumfalnego Kongresu Sędziów w Gdańsku, ale w dodatku otwierał go będzie pan sędzia Ryszard Milewski, obecnie w Białymstoku. Zeznając przed komisją śledczą badającą sprawę Amber Gold powiedział, że „dał się nabrać” i poniósł za to konsekwencje. Znaczy, że gdyby zadzwonił do niego prawdziwy urzędnik Kancelarii Premiera Tuska, bo wszystko byłoby w jak najlepszym porządku i o żadnych „konsekwencjach” nie byłoby mowy.

Więcej…
 

Fakty i demokracja

Email Drukuj PDF

Walka o demokrację jest niezbędna. Neobolszewizm („demokracja liberalna”) śmiertelnie zagraża Polsce.

Absolutnym skandalem są strefy „no go”, tworzone w Polsce przez bojówkarzy wiecznie wczorajszego „ruchu na rzecz postępu”. Ponieważ kłamliwe „fakty”, rozpowszechnianie przez media głównego ścieku, nie poprawiają sondaży totalitarnej opozycji, politrucy rugują z uniwersytetów wyrażających inne poglądy od dopuszczonych przez lewacką cenzurę. Ofiarą nasismu (nasizm to pojęcie od słowa „nasi”, czyli totalitarna demokracja) padła ostatnio Rebecca Kiessling, przed którą ze strachu zatrzaśnięto bramy polskich uniwersytetów. Dyskusja na uniwersytetach? Tak, ale w własnym, peerelowskim gronie. Tylko dla nasistów!

Więcej…
 

Pogromcy Polski kończą przygotowania

Email Drukuj PDF

Jeszcze nie ucichły echa buntu sędziów, kiedy to około 10 procent środowiska, która to część – jak podejrzewam – mogła zostać zwerbowana w charakterze tajnych współpracowników nie tylko przez SB, ale również – przez Wojskowe Służby Informacyjne, a także przez Urząd Ochrony Państwa w ramach operacji „Temida” - zbuntowała się przeciwko rządowi, jeszcze nie ochłonęliśmy po pokazie braku koordynacji między bezpieczniackimi watahy na „manifie”, której uczestniczki deklarowały, że „każda władza” im „przeszkadza” – a więc również uważająca się za sól ziemi i „wyjątkową kastę” władza sądownicza – a już w ramach przygotowań do kolejnej kombinacji operacyjnej, stare kiejkuty, najwyraźniej zadaniowane przez Naszą Złotą Panią, zwyczajem sutenerów, wyprowadziły na ulice swoje faworyty płci obojga przy hałaśliwej aprobacie żydowskiej gazety dla Polaków, redagowanej przez pana red. Adama Michnika.

Rozbierając z uwagą skład uczestniczek manifestacji, okrzykniętej przez żydowską gazetę „międzynarodowym strajkiem kobiet” zauważamy, że obok tzw. „pożytecznych idiotek”, które komuna upatrzyła sobie na proletariat zastępczy i które naprawdę myślą, że przyczyną ich życiowych niepowodzeń są „męskie szowinistyczne świnie”, które nie tylko je oprymuja, ale też podstępnie dybią na ich „cipki”, co najmniej taki sam udział wzięły weteranki ruchu robotniczego, co to jeszcze „samego znały Stalina”, a wiedzę o świecie zdobywały na akademiach pierwszomajowych z okazji Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. W Warszawie manifestantki urządziły „ścianę furii” przed siedzibą PiS i próbowały straszyć złowrogich uczestników politycznego zaplecza rządu czym tam która miała, formułując przy okazji rozmaite postulaty. Przelicytowała wszystkich pewna – jak powiadają - studentka, która domagała się zagwarantowania jej wszystkich praw przy gwałcie. Najwyraźniej bez gwałtu nie wyobraża sobie życia i tylko chodziło jej o to, by wszystko odbywało się praworządnie – być może pod nadzorem inspektorów ze specjalnego urzędu, który trzeba będzie chyba utworzyć, jak nie teraz, to po następnych wyborach.

Więcej…
 

Donald Tusk - pietruszka za 300 tys. Euro rocznie.

Email Drukuj PDF

Przewodniczący Rady Europejskiej, mimo określania go mianem Prezydenta UE, a może właśnie dlatego, jest jedynie dobrze płatnym organizatorem cateringu podczas spotkań szefów państw członkowskich. Nie pilnuje nawet żyrandola i dlatego bitwa o to stanowisko mogłaby wydawać się walką o pietruszkę… wartą 300 tys. Euro rocznej pensji. Charyzmatyczny polityk na tym stanowisku mógłby oczywiście wiele zdziałać (niejedno konklawe zostało zmuszone do działania odpowiednimi cateringiem), co też wyjaśnia dlaczego takich polityków się nie wybiera.

 

Donald Tusk dwa i pół roku temu postanowił dla tej pietruszki porzucić urząd premiera pogardzanego przezeń kraju nad Wisłą i sam siebie zarekomendował na prezydenta UE. Siedmioletnie bycie podnóżkiem Angeli Merkel opłaciło się z nawiązką – Tusk udowodnił swoją przydatność jako bezwolnego popychadła właścicieli Europy. Wreszcie mógł zapomnieć o polskim grajdole, a jedyne co stało się jego obowiązkiem, czyli spełnianie zachcianek kanclerz Niemiec i prezydenta Francji, wypełniał z ochotą i gorliwością. Jego atutem był oczywiście w pełni uległy rząd Ewy Kopacz, wespół z którym gotów był pogrzebać polskie górnictwo na ołtarzu dekarbonizacji Europy i upchnąć w Priwislinskim Kraju tysiące muzułmańskich rąk do pracy  (jak się okazało mało ochoczych) w odwodzie dla Niemieckich firm. Krach tej usługowej polityki nastąpił w październiku 2015 roku.

Więcej…
 


Strona 5 z 248
Reklama

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 18.jpg

Sonda

Jak bardzo podoba Ci się strona PRAWICA.COM.PL
 

wolne media

Strony Patriotyczne















Sprawiedliwy_poster_2.jpg

Nie zobaczysz w TV

 

 

 

 

 

 
 

 

 

  

 

 

 
Read more text

Wydawnictwo Poznańskie

polecamy
Reklama

Liczba miesiąca

21.000 $ wynosi poziom ubóstwa w Kaliforni (USA). Oznacza to, że osby zarabiające w tym stanie mniej niż ok. 70 tys. złotych rocznie uznawane są za żyjące w nędzy. Jak wiemy, ceny wszystkich produktów są w USA niższe niż w Polsce, a litr benzyny kosztuje niecałe 2 złote. No cóż, nadal warto zamienić M3 w Warszawie, na śpiwór w Los Angeles.

Rys. Maciej M. Michalski

Michalski 01.jpg